Jesteś farbowanym katolikiem, który nie chodzi do kościoła, bo przecież od chodzenia do kościoła nie staniesz się dobrym katolikiem, tak jak samochodem od stania w garażu. Niestety nie zostaniesz przyjęty do klubu liberałów i cyklistów. Zapomnij też o ciepłym przyjęciu w Izraelu. Rozważ wymalowanie grubym czarnym flamastrem na plecach i czole krzyża. Dodatkowo raz dziennie rób rundkę wokół pałacu prezydenckiego z krzyżem o minimalnej wysokości 1 metra.