Po kilku drinkach, od razu czujesz się bardziej rozluźniony(a). Zupełnie przypadkowo podciągasz bluzkę na dół, bo wiesz, że powiększy dekolt. Ewentualnie opuszczasz spodnie na biodra, by wystawało kilka... i seksowne dołeczki nad pośladkami. Niechcący wylewasz też na siebie lepkiego drinka i prosisz o pomoc jakiegoś przystojniaka o groźnym spojrzeniu, lub uroczą dziewczynę. Imprezę kończysz zazwyczaj pytaniem "jedziemy do mnie?" A wszyscy Twoi znajomi są co najmniej lekko zaskoczeni.
Dobry duch zespołu, koneser kanap, mistrz uwodzenia pod ścianą. Gdy ktoś na imprezie ma jakiś problem, dajecie razem na parkiet. Na imprezie bywasz komendantem własnego melanżu. Znajomi źle Ci życzą, ale mimo to nie straszny Ci żaden płot. Zdarza Ci się drzemnąć w klubie. Lubisz zarzucić błyskotliwym tekstem, niczym rasowy krupier zawiadujesz alko-ruletką. Masz ciągły problem w relacjach z bankomatami. Twoja dewiza: Don't talk, just kiss!